Ania jak narkotyk

listopad 29, 2008

Pisałem sobie dziś z Martyną, koleżanką Ani. Słuchając Fisza, w ciemnym pokoju, zacząłem rozmyślać. Doszedłem do ciekawych wniosków.

Hmmm… Kiedy miałem karę na Sieć i w Sieci pojawiałem się tylko będąc w szkolnej bibliotece albo pracując na komputerze mamy, nie czułem się dobrze. Nie wiem jak to wyglądało u Ciebie, Aniu, ale wiem, że Ty też nie czułaś się dobrze. Aniu, jesteś jak narkotyk! Te bezsieciowe dni były dla mnie jak jakiś detoks! Wyobraź sobie, iż przez część wolnego czasu leżałem na łóżku w ciemnym pokoju, słuchając jakichś smutnych piosenek. Nie dawałem sobie rady sam ze sobą. Hmm… To było okropne. Szczerze mówiąc nie czułem się wcześniej w ten sposób. Miałem ochotę walić pięściami w ścianę. No dobra, nie tylko miałem ochotę :) Dlaczego? Bo brakowało mi Ciebie, Narkotyku.

Staram się zawsze codziennie coś do Ciebie napisać. Ty też się starasz. Jestem Ci za to bardzo wdzięczny, bo jestem od Ciebie uzależniony. Potrzebuję Cię co dzień. I mam Cię co dzień. Chociażby na sekundkę, gdy piszesz “mam naukę, nie mogę dziś pisać”. A jeśli nie mam Cię fizycznie, to mam Cię duchowo na Zielonej. To dla mnie bardzo ważne. Mój Narkotyku, ja muszę Cię codziennie zażywać!

Pamiętasz jak często pisaliśmy, iż musimy już iść, bo blahblah. “Zaraz schodzę z komputera”. To zaraz trwało pół, godzinę, dwie. Ja zawsze miałem z tym problem. Bo jak Cię raz posmakuję to chcę więcej, więcej, więcej, dłużej, dłużej, dłużej.

Po prostu – uzależniłaś mnie od siebie. Ale dzięki Tobie, mój Narkotyku, moje życie jest tak fajne.

I nie chcę już więcej detoksów, bo mi z Tobą dobrze :)

3 Responses to “Ania jak narkotyk”

  1. ilmarinen Says:

    taki dziecioneostradowy komentarz bedzie :D

    Słodkie :)

  2. Gratisowy Says:

    No , że ja tak powiem hmmm

    poetycko :D

  3. alka Says:

    b.Yisk – kolego Ani, masz rację ;d

Leave a Reply